Wygraj Ligę? Nawet podczas kontroli drogowej!

O popularności konkursu Wygraj Ligę można było przekonać się niemal wszędzie. Nawet podczas kontroli drogowej. W końcu jeden z 250 tysięcy kuponów wyciętych z „Gazety Wyborczej” (rekordowo w jednej rundzie było ich aż 320 tysięcy!) mógł należeć również do… posterunkowego.

>> Asysta przyznana, awantura gotowa. Witamy w Wygraj Ligę!

Koniec lipca. Czas wracać z wakacji, bo przecież trzeba przygotować listę transferową do Wygraj Ligę. Samochód spakowany, można ruszać. Drogi na początku pierwszej dekady XXI wieku nie przypominają tych dzisiejszych, a pokonanie 500 kilometrów ciągnie się w nieskończoność. Po drodze jedno, co rzuca się w oczy, to kolejne kontrole prędkości. Przed małymi miasteczkami, za małymi miasteczkami – fotoradary rozstawione niemal wszędzie. Po prostu suszymy!

W końcu wjeżdżamy na „gierkówkę”. Można trochę przycisnąć, oczywiście z rozwagą. Dojeżdżamy do Wolicy za Nadarzynem. To już właściwie Janki, a stamtąd tylko krok do Warszawy. Coraz bliżej!
Ograniczenie do 70 km/h jest wprawdzie bardzo dobrze widoczne, ale jedzie się tak przyjemnie…

Niestety, aż za przyjemnie. Po chwili trzeba już wyciągać prawo jazdy i dowód osobisty. Kontrola drogowa.
– Gdzie się tak spieszymy?
– Panie posterunkowy, do pracy. Zajmuję się sportem.
– A gdzie pracujemy?
– W „Gazecie Wyborczej”. Przejechałem prawie 500 kilometrów i, jak to bywa na samym końcu, chciałem trochę podgonić. Spieszę się, bo sezon się zbliża i trzeba przygotować Wygraj Ligę.
– Wygraj Ligę, pan powiada? Naprawdę jeszcze nikt się tym nie zajmuje? Myślałem, że już w piątek będą pierwsze kupony!
Oho, może uda się uratować sytuację – pomyślałem.
– A pan posterunkowy gra z nami w Wygraj Ligę?
– Gram, gram. Tylko już nie wiem, co mam z wami robić, dziennikarze. Proszę jechać. Tym razem pouczenie.
Mhm… Nie bardzo rozumiem. „Nie wiem, co mam z wami robić…”. Dziwne.

Mija kilka dni. Na tablicy w redakcji wisi makieta piątkowej „Gazety Sport”. Przyglądam się jej, a za plecami słyszę rozmowę dwóch kolegów:
– Słuchaj, już napisał mandat i mi go wręczył. A my w samochodzie, tak dla żartu, zaczęliśmy rozmawiać o dodatkowych punktach za mandaty w Wygraj Lidze. I wtedy policjant zapytał nas, czy zajmujemy się Wygraj Ligę. Oczywiście pokiwaliśmy głowami i skończyło się na pouczeniu. He, he.
Odwracam się i pytam:
– A ten posterunkowy to taki niezbyt wysoki, w okularach i chyba z kręconymi włosami?
– No tak. A skąd wiesz?
Wtedy wszystko stało się jasne. Teraz już wiedziałem, co oznaczały słowa: „Nie wiem, co mam z wami robić, dziennikarze”.

FANTASY EKSPERT

[Od czasu do czasu w tym miejscu będą pojawiać się teksty o historii menedżerów fantasy w Polsce]

>> 22 września 2015 roku. W polskim internecie funkcjonuje projekt pod nazwą BUNDESMAJSTER – menedżer fantasy rozgrywek Bundesligi.
Tego dnia Robert Lewandowski strzela pięć goli w dziewięć minut i zdobywa w grze rekordowe 23 punkty. Dla kilku tysięcy uczestników tego konkursu ten dzień kończy się traumą. Ale po kolei.

Nie czekaj! Załóż drużynę już dziś i wygraj.
Zarejestruj się i walcz o cenne nagrody!


Załóż konto