Historia, która wydarzyła się naprawdę

22 września 2015 roku. W polskim internecie funkcjonuje projekt pod nazwą BUNDESMAJSTER – menedżer fantasy rozgrywek Bundesligi.
Tego dnia Robert Lewandowski strzela pięć goli w dziewięć minut i zdobywa w grze rekordowe 23 punkty. Dla kilku tysięcy uczestników tego konkursu ten dzień kończy się traumą. Ale po kolei.

Najgorsze jest to, że mecz Bayernu Monachium z Wolfsburgiem jest pierwszym spotkaniem kolejki, a Robert Lewandowski zaczyna go na ławce rezerwowych. Kolejkę wcześniej Polak w ogóle nie zagrał, więc każdy, kto może jeszcze dokonać zmian w składzie przed deadlinem, albo sprzedaje Lewandowskiego, albo przesuwa go do rezerwy.
I to jest błąd. Wielki błąd. Bo w 51. minucie Lewandowski rozpoczyna swój koncert i w ciągu 539 sekund trafia do siatki pięć razy!

W Monachium dzieją się rzeczy niespotykane, a tymczasem w Piasecznie oldboje KS Raszyn, którego jestem zawodnikiem, a także pomysłodawcą i menedżerem projektu BUNDESMAJSTER tworzonego dla EUROSPORTU, grają mecz z miejscowym KS Piaseczno.
Pamiętam ten dzień jak dziś. W drugiej połowie zostaję zmieniony, a na ławce rezerwowych wszyscy mówią tylko o jednym:
– Człowieku, Lewandowski strzelił pięć goli w jednej połowie! Pobił rekord Guinnessa!
Siadając na ławce, zaczynam w głowie liczyć, ile to będzie punktów w BUNDESMAJSTRZE. Wychodzi mi 23. Absolutny rekord konkursu.

To, co wydarzyło się później – jeszcze tego samego dnia i w ciągu kilku kolejnych – było absolutnym precedensem.
Zacznijmy od tego, że mecz oldbojów zakończył się około godziny 22. Zanim wziąłem prysznic, porozmawiałem z kolegami z drużyny i wsiadłem do samochodu, minęło kolejne pół godziny.
Ruszam w kierunku Warszawy. Po kilku minutach dzwoni telefon. Spoglądam na wyświetlacz – numer nieznany.
Zbliża się godzina 23. Kto o tej porze może dzwonić? – myślę.
A niech tam, odbieram.
– Witam pana i przepraszam, że dzwonię o tak późnej porze, ale nie mogłem już dłużej czekać. Proszę sobie wyobrazić, że poruszyłem niebo i ziemię, żeby zdobyć pana numer.
– No dobrze, ale o co chodzi?
– Biorę udział w grze BUNDESMAJSTER. Byłem bardzo wysoko w klasyfikacji generalnej i wszystko dzisiaj zepsułem. Mam do pana wielką prośbę. Niech pan jeszcze dzisiaj usunie moją drużynę. Jeśli trzeba, załatwię to z naczelnym EUROSPORTU. Bardzo proszę. Jestem załamany!
I tutaj nastąpiła wyliczanka nieprzyzwoitych słów na własny temat.
– Proszę pana, ale to tylko gra. Naprawdę, jeszcze wszystko można odrobić.
– Nie, nie, nie!
I znowu następuje wyliczanka nieprzyzwoitych słów na własny temat.
– Czy może pan to zrobić?
Odpowiadam, że mogę, ale zaczynam się już trochę obawiać o tego człowieka.

Po przyjeździe do domu, a zbliżała się już północ, uruchamiam komputer i zaglądam do skrzynki kontaktowej BUNDESMAJSTRA.
I łapię się za głowę.
Takich próśb o usunięcie własnej drużyny było kilkadziesiąt! Kolejne kilkadziesiąt pojawiło się w ciągu tygodnia.

No dobrze, ale po co opowiadam tę historię?
Otóż w piątek, na pięć minut przed deadlinem, sprzedałem Pablo Rodrigueza z Lecha Poznań.
Dwa gole, trzy asysty. Razem 22 punkty [na razie 21, ale dojdzie punkt za "Jedenastka kolejki"].
Chciałem napisać, że musiało minąć jedenaście lat, żebym poczuł na własnej skórze to, co wtedy przeżywali menedżerowie BUNDESMAJSTRA. Na szczęście przez te jedenaście lat nauczyłem się, że w tej zabawie trzeba umieć przyjmować i porażki, i sukcesy.

FANTASY EKSPERT

[Od czasu do czasu w tym miejscu będą pojawiać się teksty o historii menedżerów fantasy w Polsce]

Nie czekaj! Załóż drużynę już dziś i wygraj.
Zarejestruj się i walcz o cenne nagrody!


Załóż konto