Nasze drugie zwycięstwo w miesięcznym rankingu Fantasy Duetów w jednym sezonie – tym razem w klasyfikacji za maj – to niewątpliwie duże osiągnięcie. Miło będzie ponownie obejrzeć mecz PKO BP Ekstraklasy z loży VIP – mówią Piotr Skrzypczyk i Kacper Śliwiński.
>> FANTASY DUETY. Laureaci września na meczu Legia - Lechia
KACPER ŚLIWIŃSKI: - Tym razem od pierwszej kolejki miesiąca śledziliśmy klasyfikację. Przed jej startem w obu naszych składach został zagrany bonus JOKER, co przełożyło się na łącznie 64 punkty Emana Markovicia po jego dublecie i asyście przeciwko słonikom z Niecieczy. Świetny start.
PIOTR SKRZYPCZYK: - Druga kolejka była podwójna. Na „Dzikiej karcie” zaopatrzyliśmy się w zawodników grających dwa spotkania, co dało różny efekt, ale w gruncie rzeczy byliśmy zadowoleni. Dwucyfrowe zdobycze punktowe przynieśli nam trzej ofensywni gracze Jagiellonii, a swoje 15-punktowym występem dołożył też Lamine Diaby-Fadiga. Po przeliczeniu punktów uplasowałem się na czele klasyfikacji Fantasy Duetów w miesiącu maju, ale, co ciekawe, nie z Kacprem! Moja druga drużyna spisała się nieco lepiej i wraz z kolegą Jakubem Kołodziejem wyprzedziliśmy nasz duet z Kacprem o punkt.
Jako że był to dopiero środek miesiąca, wszystko mogło się jeszcze diametralnie zmienić. Uzgodniliśmy wraz z Kacprem, że w 33. kolejce obaj użyjemy bonusu ŁAWKA PUNKTUJE, od którego oczekiwaliśmy w okolicach 12–13 punktów. Efekt jednak okazał się mniej owocny. Moi piłkarze zgarnęli jedynie 6 oczek, a u Kacpra nie było wcale lepiej. Najwięcej punktów na naszych ławkach rezerwowych zanotował, czteropunktową zdobyczą, nomen omen Natan Ława - nazwa bonusu zobowiązuje.
Przed ostatnią, 34. kolejką mój duet z Kubą przestał liczyć się w wyścigu o zwycięstwo po wyjątkowo słabej kolejce, a czołowa dwójka duetów wysunęła się daleko na przód i mieliśmy już tylko jednego realnego rywala, będącego 5 punktów za naszymi plecami... przynajmniej tak sądziliśmy po zakończeniu kolejki w poniedziałek. W środę bowiem Kolegium Sędziów zadecydowało o zmianie strzelca bramki na 1:1 w meczu minionej kolejki Motor - Cracovia z Karola Czubaka na Bartosza Wolskiego, a dzięki temu, że u jednego z rywali Czubak był kapitanem, bufor bezpieczeństwa wzrósł do 13 punktów. Pomimo tego wcale nie byliśmy faworytami. Nasz duet wykorzystał już wszystkie bonusy, a na obu oponentów w multilidze czekała ŁAWKA PUNKTUJE.
Po zapoznaniu się z podstawowymi jedenastkami zespołów przed rozpoczęciem kończącej sezon multiligi wraz z Kacprem uzgodniliśmy, że nasze ostatnie darmowe transfery tej edycji Lotto Fantasy Ekstraklasa spożytkujemy na Rafale Adamskim i Jean Carlosie. U rywali natomiast spora część piłkarzy miała nie wyjść na boisko od pierwszych minut. Absencje w składach spowodowały użycie przez nich trzech dodatkowych transferów, o koszcie 9 punktów, co w praktyce wyrównało szanse. W końcowym rozrachunku mieliśmy więc 22 punkty przewagi, ale 8 piłkarzy mniej do gry - zapowiadała się więc końcówka „na żyletki”.
KŚ: - Kluczowym momentem ostatniej serii gier wydawała się nam bramka Patrika Walemarka po asyście Michała Gurgula na 2:1 dla Lecha Poznań w meczu z Wisłą Płock. U nas zabrakło Lechitów w składach, a u obu przeciwników byli oni obecni, w dodatku w jednym ze składów Szwed był kapitanem. Na tej bramce straciliśmy w stosunku do nich aż 23 punkty. Od tego momentu jednak wszystko poszło po naszej myśli. Erik Janża zdobył bramkę, Sławomir Abramowicz obronił karnego, a nasz nowy nabytek Jean Carlos do wcześniejszej asysty dołożył gola. Na dodatek Pogoń Szczecin straciła bramkę w doliczonym czasie gry, gdy w jej bramce stał już napastnik portowców Filip Cuić, choć według pana Edwarda Durdy między słupkami widziany był Keramitsis. Ta sytuacja ostatecznie upewniła nas, że udało się zwyciężyć. Po ostatecznym podliczeniu rankingów wygraliśmy majową klasyfikację Fantasy Duetów o 9 punktów, co dałoby zwycięstwo o jedno oczko nawet w przypadku braku zmiany decyzji o golu Czubaka w poprzedniej kolejce.

PS: - Gdzie pojedziemy obejrzeć nasz drugi mecz z trybuny VIP? Hmm... Ja sympatyzuję z Górnikiem Zabrze, Kacprowi imponuje gra Kolejorza i obaj jesteśmy fanami Luisa Palmy, więc planujemy wybrać się na wrześniowe spotkanie Górnik - Lech w Zabrzu.