Na kolejkę przed zakończeniem klasyfikacji lutego liderami są Stanisław Bolechowski i Wojciech Bolechowski - ojciec i syn [FC Sydney & Raków58]
FANTASY EKSTRAKLASA: Kto jest większym kibicem „Medalików” - ojciec czy syn?
WOJCIECH BOLECHOWSKI: - To tata zabrał mnie na mój pierwszy mecz Rakowa w Ekstraklasie, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Później przez wiele lat miałem przyjemność trenować w klubie pod okiem śp. trenera Dobosza, śp. trenera Henryka Turka oraz trenerów Olbińskiego i Samodurowa. Raków zawsze był i jest nam bliski – to nasze naturalne środowisko. Myślę, że obaj tak samo mocno kibicujemy i przeżywamy mecze, niezależnie od tego, czy jesteśmy na stadionie, czy przed telewizorem. Mama na pewno mogłaby coś o tym powiedzieć (śmiech).
Gdyby udało się utrzymać pozycję liderów rankingu lutego [przypomnijmy, że FC Sydney & Raków58 mają 8 punktów przewagi), to na który mecz Panowie się udadzą?
- Z chęcią wybierzemy się na mecz 25. kolejki, Górnik Zabrze - Raków Częstochowa. Mamy rodzinę w Zabrzu, która kibicuje Górnikowi, więc byłaby to świetna okazja do spotkania rodzinnego. Darzymy dużym sentymentem „Trójkolorowych”, ale oczywiście nasze serca biją dla ekipy z Częstochowy.
W 23. kolejce Raków gra na wyjeździe z Lechem Poznań. Poproszę typy.
- Ja typuję sercem: 2:1 dla Rakowa. Tata podchodzi do tego bardziej racjonalnie i stawia na 1:1.
Panie Wojciechu, właśnie się dowiedziałem, że jest Pan obrońcą w regionalnym niemieckim klubie FC Burlafingen. W takim razie niech Pan zdradzi, czy w FC Sydney będzie jakiś transfer na defensywnych pozycjach?
- Wszyscy moi obrońcy są usposobieni ofensywnie i liczę, że w najbliższej kolejce dorzucą jakieś asysty. Na pewno jednak dokonam jednej zmiany w ataku. Tyle mogę zdradzić na ten moment – reszta wyjaśni się w piątek po dogłębnej analizie. Oby była trafna i pozwoliła nam utrzymać fotel lidera.