Tomasz Winiarski (KS Sągorsi) wskoczył na szczyt LOTTO Fantasy Ekstraklasy i nie zamierza zwalniać tempa! Przed nim kolejne wyzwanie – hit Legia – Lech i trudne decyzje przy ustalaniu składu. Kto zapunktuje, a kto wyląduje na ławce?
FANTASY EKSTRAKLASA: Panie Tomaszu, przyglądam się temu zdjęciu. Ten okazały puchar to za zwycięstwo w grzybobraniu czy może w biegu na orientację?
TOMASZ WINIARSKI: (śmiech) Mocno Pana zaskoczę! Za zwycięstwo w wiosennej edycji LIGI GENTELMENÓW w Fantasy Ekstraklasie.
To musi być wyjątkowa liga!
- I jest! Wystarczy powiedzieć, że walka o zwycięstwo w poprzedniej rundzie toczyła się do ostatniej minuty ostatniego meczu. Pamiętam tę końcówkę doskonale, bo pięknie zapunktował mi Tomas Bobček, który ustrzelił dublet. Najgorsze było jednak to, że Lechia Gdańsk przegrała z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza 2:3 i spadła z Ekstraklasy. A na domiar złego Bobček w tym spotkaniu zmarnował rzut karny!

To była szalona końcówka sezonu. Pozycje w rankingach LOTTO Fantasy Ekstraklasy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Wróćmy jednak do teraźniejszości. Oglądał Pan mecz Lecha Poznań z Koroną Kielce?
- Nie oglądałem, ponieważ ze szwagrem i przyjacielem spędzałem czas na gdańskiej starówce. Przygotowywaliśmy się do derbów Trójmiasta, czyli meczu Lechii Gdańsk z Arką Gdynia (2:1).
Rozumiem! Zakładam jednak, że gole Pablo Rodrígueza obejrzał Pan później na Ekstraklasa.tv. Która bramka, a może która asysta, zrobiła na Panu największe wrażenie?
- Oczywiście obejrzałem powtórkę tego meczu. Najbardziej podobała mi się bramka Rodrígueza po podaniu Mikaela Ishaka. Zawodnicy Lecha coraz lepiej się rozumieją i myślę, że ich współpraca będzie sprawiać poznańskim kibicom wiele przyjemności. Najważniejsze jednak, że miałem Rodrígueza w składzie! Dzięki temu jestem liderem i mam nad konkurentami pewną przewagę.
Skoro jesteśmy już przy Lechu i Rodríguezie… W najbliższej kolejce czeka nas mecz Legii Warszawa z Lechem Poznań. W Pana składzie po jednej stronie mamy Otto Hindricha i Pawła Wszołka, a po drugiej właśnie Rodrígueza. Co teraz? Jaki scenariusz przewiduje Pan dla tego spotkania?
- Trudno przewidzieć, jak potoczy się ten mecz. Przed spotkaniem Lecha z Koroną typowałem wyniki 2:1 lub 1:1, a skończyło się na 6:1! Zakładam, że w meczu Legii z Lechem obie drużyny strzelą gola, więc Pablo musi zostać w składzie. Niech konkurenci martwią się, czy nie będzie powtórki z meczu z Koroną! (śmiech)
Jeśli chodzi o Hindricha i Wszołka, jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji. Lubię Wszołka za jego waleczność, więc pewnie znajdzie się w moim składzie. A to oznacza, że Hindrich najprawdopodobniej usiądzie na ławce rezerwowych.
Na koniec oddajmy jeszcze głos liderowi.
- Korzystając z okazji, chciałbym pozdrowić moich dwóch szwagrów – Huberta i Michała. To właśnie dzięki nim rozpocząłem swoją przygodę z Fantasy Ekstraklasą!
